http://www.youtube.com/watch?v=lq-DKlKibbE
.....................Gdy inni spali wszedł do niego Niall. Myślał o mamie i też nie miał ochoty odpoczywać.
-Ha..Harry ?-bał się zacząć blondyn.

-Niall ,zostaw mnie

-odpowiedział mu loczek. Jednak Irlandczyk nie chciał wychodzić.
-Czemu nie śpisz ? - pytał a ten mu już nie odpowiadał. Patrzył przez okno. Ciągle. Niall usiadł koło niego i zaczął machać przed oczami. W Harry'm obudziło się coś ,czego nigdy do tond nikt nie widział. Popchnął mojego kuzyna tak mocno ,że ten upadł, poleciała mu krew z nosa i leżał na ziemi patrząc na przyjaciela.Harry patrzył z przerażeniem na swoje ręce
-Jezus.... Co ja zrobiłem ? Niall przepraszam ja nie... - blondyn nie pozwolił mu dokończyć.
-Nie Harry... wiesz co. Po prostu się zastanów czasami co robisz i na kim ci zależy. - powiedział blondyn i wyszedł z pokoju.Loczek kopnął w drzwi. Był taki wkurzony. Włączył telefon i oglądał nasze wspólne zdjęcia. Płakał ,patrzył przez okno na gwiazdy i nie mógł sobie wybaczyć co zrobił przyjacielowi. Wiedział ,że nie chciał. Niall po wyjściu z pokoju poszedł do swojego. Było około 2 rano. Jednak krzyki Louisa nie pozwoliły mu wejść . Zapukał w drzwi przyjaciela. Gdy to zrobił ,chłopak wyciszył się.
-Louis ? Wszystko dobrze ? - pytał blondyn przez drzwi.Jednak chłopak się nie odzywał. Irlandczyk przestraszył się. Próbował wyważyć drzwi. Myślał ,że coś się mogło stać. Szybko pobiegł do recepcji. Wytłumaczył sytuację po czym dali mu klucze zastępcze. Wszedł do środka. Krew prowadziła do toalety.

Niall cały się trząsł . Gdy wszedł do toalety ,jego serce na chwile przestało bić. Ale to tylko strach. Tam siedział Louis. Na ziemi była krew.
-Lou ! Co się stało ? - zaczął panikować.
-Przecież wszystko jest w porządku .Miałem małą ranę ,już jest dobrze. - odpowiedział chłopak
-Małą ? Krew jest wszędzie !
-Yhh... Niall nie mam siły o tym rozmawiać wyjdź już. - powiedział chłopak i trzymał się za rękę.Niall chyba wiedział już o co chodzi.
-Już wiem..... Ty się tniesz ! Tniesz się prawda ?
-Ja ? Nie !
-Pokaż.
-Nie będę ci nic pokazywał

-Pokaż mówię ! - zaczęli się lekko szarpać. Irlandczyk był bardzo zły. W końcu udało mu się odkryć rękaw przyjaciela. Cała ręka....

miała czerwone 'paski' . Wtedy chłopak stał i zamilkł. Przestał się szarpać .
-Louis.... to nie może być prawda. Zawsze się uśmiechałeś ,zawsze..... To nie możliwe.
-Wyjdź mi stąd ! I nie waż się powiedzieć o tym nikomu ! Przez ciebie zadam sobie więcej ran niż zwykle !
-Louis nie widzisz ,że staram ci się pomóc ?! Dlaczego kryjesz smutek za uśmiechem ?! Powiedz mi co się dzieje !
-Niall..... proszę wyjdź. Twoja obecność wcale tu nie pomoże. Jeśli powiesz chłopakom ,to się zabiję.
-Louis proszę....
-Nie Niall.... powiedziałem coś.
-Daj sobie pomóc !
-Na to nic nie pomoże.... Niall nie mam ochoty już rozmawiać. Jak wyjdziesz, będzie mi o wiele lepiej. - skończył Louis ,a blondyn nie chcąc się dłużej z nim kłócić wyszedł zmartwiony z jego pokoju. Załamał się. Nie wiedział co ma robić, nigdy nie zdawał sobie sprawy ,że akurat Lou miał by to robić. Nikt nigdy nie słyszał jak się żali i nie widział nigdy smutku na jego twarzy. Sam Irlandczyk zawsze się z niego śmiał.Miał i poczucie humoru .Myślał ,że Louis też.Nie zdawał sobie sprawy ,jak nikt z zespołu. To był dla niego wielki szok. Poszedł pomyśleć o tym w swoim pokoju. To wcale nie jest miły widok. Niall i Harry ciągle kręcili się w łóżku i nie mogli zasnąć. Zayn i Liam dawno już spali.Lou posprzątał pokój i też się położył. Ja już dawno byłam w domu. Spałam w sypialni a Jonny na kanapie. Nadal bałam się być sama w domu. Na szczęście wytrzymałam jakoś sama w pokoju noc ,bo wiedziałam ,że Jonny jest w domu. Późno w nocy schody zaczęły skrzypieć. Bardzo delikatnie się przebudziłam ,ale nadal nie miałam podświadomości co się dzieje. Nagle coś zaczęło mnie dotykać po rękach. Obudziłam się natychmiastowo i wymachiwałam rękoma na prawo i lewo. Uderzyłam kogoś. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ,że Jonny leży na ziemi.
-O jejku... Co ty tu robisz ? - pytałam wystraszona.
-T.I czy ty kochasz Harry'ego ? - zmienił temat i odpowiedział pytaniem ,co kompletnie mnie zaskoczyło.
-Ale.... O co ci chodzi ?
-Kochasz go prawda ?! - tym razem zapytał trochę głośniej
-Jonny ! - zaczęłam krzyczeć na chłopaka. Chłopak wszedł na moje łóżko i spojrzał się na mnie. Patrzyłam na jego oczy z wielkim zdziwieniem. W ogóle nie wiedziałam o co mu chodzi. W pewnym momencie pocałował mnie.

Przez pierwszą chwilę podobało mi się to. Mimo ,że wiedziałam ,że kocham Harry'ego.
Chłopak zaczął mnie rozbierać. Wtedy zaczęłam mu tłumaczyć żeby tego nie robił, nie słuchał. Wiedziałam ,że to się źle skończy. Gdy chłopak doszedł do mojej bielizny wiedziałam ,że muszę się temu postawić mimo ,że bardzo tego chciałam. Nie wiedziałam wtedy dlaczego. Walnęłam go w twarz.
-Jonny ja.... ja chcę ale ,ale nie mogę.- tłumaczyłam przyjacielowi.
-Ale.... dlaczego ? Wiem ,że coś do mnie czujesz T.I. - tłumaczył chłopak. Zaczęłam płakać i wybiegłam z pokoju. Poszłam do toalety i się w niej zamknęłam.
.jpg)
Jonny został w sypialni i nie wiedział co robić. Z jednej strony był zadowolony ,że w końcu jakoś dotarł do mnie z innej strony niż przyjaciel. Jednak na szczęście do niczego nie doszło. W sumie.... Naprawdę bardzo tego chciałam. Ale bałam się co będzie dalej. Nie chciałam już kompletnie zniszczyć mojego związku z Harry'm. Siedziałam w samej bieliźnie w łazience i patrzyłam w lustro. Gdybym właśnie teraz zdradziła Harry'ego ,nie mogła bym na siebie patrzeć. Jemu też nie spojrzała bym w oczy bezwinnie. Wiedziałam ,że muszę w końcu wyjść ale na razie się bałam. Gdy siedziałam w toalecie słyszałam ,że dzwoni do mnie telefon. Nie wiedziałam już co sądzić o Jonnym. Wziął telefon i podszedł pod łazienkę
-T.I ! To Harry.... Dać ci go do telefonu ? - mówił Jonny
-Przestań !- krzyczałam bo wiedziałam ,że będzie mnie dręczył.
-Ale przecież to twój chłopak ! Kochasz go pamiętasz ?! - dogadywał mi ,popłakałam się.
-Jonny przestań !
-To ja mam odebrać ?! - zapytał chłopak a ja szybko otworzyłam drzwi do łazienki i wyrwałam mu telefon.Cała we łzach zaczęłam mu tłumaczyć:
-Jeśli cokolwiek mu powiesz to znienawidzę cie ! Rozumiesz ?! Znienawidzę !
-Ale T.I..... - zaczął.
-Jonny nie zakochuj się we mnie rozumiesz ?! mieliśmy być przyjaciółmi !
-Za późno
-Ale Jonny ja mówię poważnie !
-Ja też. - powiedział chłopak i złapał mnie za ręce. Spojrzałam mu w oczy. Patrzyłam na niego chwilę i wyrwałam ręce po czym pobiegłam się ubrać.
-Jesteś piękna - powiedział mi przyjaciel gdy stałam przy drzwiach do mojej sypialni ,już kładłam rękę na klamkę. Na chwilkę się zatrzymałam. Postanowiłam się odwrócić i powiedzieć coś Jonny'emu:
-Jonny... jesteś wspaniały ale ...- chwilkę przerwałam ,by nie urazić chłopaka.Potem to on dokończył
-Ale Harry jest ważniejszy ,bo go przy tobie nie ma, bo zdradził cie . Wiem ,taki chłopak jest lepszy.
-Jonny przestań ! On jest wspaniały !
-To dlaczego cie zdradził ? Dlaczego nie mówi ci komplementów i od ciebie ucieka ? Dlaczego cie zdradza?! Czy ja bym cie kiedykolwiek zdradził ?!
-Jonny proszę przestań....
-Nie ! Bo nie rozumiem czemu kochasz jego ,a nie mnie!-krzyknął chłopak. Postanowiłam jednak się ubrać.Nie wiedziałam jak się z nim kłócić. Poszłam do swojego pokoju i założyłam podarte jeansy i moją za dużą bluzę. Ze swoich długich ,czarnych włosów zrobiłam małą kulkę na głowie. Założyłam płaszcz i stare podarte trampki po czym wyszłam z domu. Nie mogłam tam wytrzymać. Pojechałam do swojej cioci. Gdy byłam w tramwaju Harry znów zadzwonił.

Bałam się odebrać po tym co się wydarzyło. Nie chciałam by się dowiedział ,mimo że do niczego nie doszło. Napisałam do niego sms'a bym nie musiała z nim rozmawiać.

Tak napisałam mu ,że go kocham...Przez tą sytuację z Jonnym.Kocham go takiego jaki jest i nie mam zamiaru przestać. Może łatwiej było by go rzucić i być z Jonny'm .Jednak nie wiem czy do końca tego chcę.
Trochę zdziwiło mnie ,że jeszcze nie śpi. Przecież było jakieś pół godziny po 4 rano. Gdy ja jechałam tramwajem do cioci ,Harry'emu rozładował się telefon po tym jak do mnie zadzwonił. Sms'a już nie przeczytał. Miałam nadzieje ,że jednak to zrobi. Postanowił iść spać. Chciał z samego rana obudzić chłopaków i pojechać do mnie. Nie wiedziałam ,o której wrócą i ,że Harry nie może przez to spać.Dotarłam do szpitala i położyłam się szybko spać. Obudziłam się dość późno około 12 .Nie wiedziałam ,że trochę później dowiem się czegoś strasznego....
Harry wstał około 6 rano. Pobudził wszystkich chłopaków, mimo że zawsze lubił pospać. Ale nie dziś. Wszyscy się na niego wściekli i za to ,że tak wcześnie ich obudził ,i za wczoraj.
-Chłopaki już jedźmy !!! Gdzie nasz kierowca ?!

- krzyczał ucieszony powrotem do domu Harry
-Ale Harry spokojnie.... gdzie ci się tak śpieszy ?? - pytał Liam
-No przecież do T.I - powiedział zdziwiony loczek.Był taki pewny siebie. Wszyscy oprócz jego spojrzeli się na siebie 'zmęczonymi' oczami.
-Ale co ? O co wam chodzi ? - pytał loczek bo czół ,że jako jedyny nie jest wtajemniczony.
-Harry nie obraź się ale.... zdrada to coś dużego. Nie wiadomo czy tak szybko ci wybaczy. - mówił Louis
-Ale... ale będę się starać ! Myślicie ,że po prostu sobie odpuszczę ?
-Nie Harry oni nie o tym mówią... po prostu wszyscy sądzimy ,że T.I musi trochę odpocząć. - wytłumaczył blondyn.
-Serio Niall ? Nawet ty jesteś przeciwko mnie ?
-Nie jesteśmy przeciwko tobie. Ale wiesz... może my spróbujemy porozmawiać z T.I i złagodzić sytuację. - dodał Liam.
-Ale... to ja mam ją przepraszać. Niedawno mi tak doradzaliście !
-Tak Harry.. ale nie od razu. Ona musi trochę odetchnąć. Sądzimy ,że przez ciebie ma jakieś drobne zakłopotanie w głowie - powiedział Zayn.
-Zakłopotanie ? Miłość na tym polega ? - pytał sarkastycznie loczek i dodał dalej :
-Mam od niej uciekać ? Czekać aż ona mnie zdradzi ? Czy co ? Nie rozumiem was... Zamiast mi pomagać ciągle coś mieszacie ! - Harry aż się wściekł.
-Skąd wiesz ,że ona nadal cie kocha ? - pytał Louis.
-Ej chłopaki ! On ma racje ! Zamiast mu pomagać to ciągle wszystko psujemy... on ma trochę racji. Ale my też Harry. Jeśli cie kocha to tęskni, czym dłużej tęskni tym bardziej chce cie spotkać. Jak zobaczycie się dopiero po jakimś tygodniu to sama rzuci ci się na ramiona. Bez żadnych kwiatów ani przeprosin. - powiedział Irlandczyk.
-Co ?? Mam jej nie przepraszać za to co zrobiłem ?! Muszę ją przeprosić bez względu na to czy wybaczy mi z kwiatami czy bez ! Problem w tym ,że ona może tak ale ja... nie wytrzymam bez niej tygodnia.- mówił loczek. Chłopcy zamiast dalej dyskutować postanowili ,że dokończą w rozmowę z samochodzie i wzięli swoje walizki i poszli w stronę busa. Przed nimi 5 godzin drogi. Niall wyjął gitarę i śpiewali nowe piosenki ,trochę powymyślali tekstu.
-Harry.... co ci znowu jest ? - zapytał Niall bo widział ,że przyjaciela coś dręczy.
-Nie wytrzymam - powiedział loczek i zaczął przecierać oczy.

-Harry .... - powiedział przyjaciel i otulił go rękoma
-Tęsknię za nią.... Jestem kompletnym idiotą- tłumaczył.
-Może ona lubi idiotów ? Ale każdy ma prawo tęsknić. To tylko potwierdza jak bardzo ją kochasz.- próbował wytłumaczyć mu Irlandczyk .
-Jak myślisz ile łez mogę jeszcze wypłakać ? - pytał po cichu Harry
-Przez nią ? Miliony. - odpowiedział mu przyjaciel.
-To nie jej wina.... - mówił Loczek.
-Wiem.... To wszystko przez ciebie.
-Mogłem jej nie zdradzać. Nie wiem jak mogłem to zrobić. Nie chciałem - popłakał się jeszcze bardziej, reszta chłopaków usłyszała. Każdy pytał co się dzieje. Niall próbował im to jakoś normalnie wytłumaczyć.
-Harry policz do 3 i przestań o niej myśleć kur*a ! - krzyknął Zayn.
-1,2 ..co jest po 2 ? - pytał loczek.
-3 - powiedzieli wszyscy oprócz niego .
-Nigdy tego nie powiem. Powiedzmy ,że nie umiem liczyć.
-Harry ! Przez nią nie możemy nic razem porobić ! Kiedyś się razem śmialiśmy ,gadaliśmy śmieszne rzeczy a teraz co ?! - mówił wkurzony Zayn. Chłopcy z jednej strony się z tego ucieszyli ale z drugiej zrobiło im się szkoda przyjaciela.
-Przepraszam bardzo ! Ale myślałem ,że przyjaciele są po to by dzielić się z nimi problemami a nie ukrywać uczucia ! Jak tak bardzo chcecie to się śmiejcie ,ja nie potrafię. - powiedział loczek i przesiadł się na koniec busa.
-Ja pierdo*e Zayn nie musiałeś tego mówić, niektórych rzeczy nie wolno ! Wiem ,że każdy z nas tak sądzi. Ale on ma rację. Powinniśmy mu pomagać. - mówił Niall.
-Czego ty go tak ciągle bronisz ? Lubisz go bardziej niż nas prawda ?! To trochę głupie uczucie jak ma się w zespole 2 najlepszych przyjaciół. - mówił Zayn ,który nie powinien.
-Ej ! Jestem jego najlepszym przyjacielem ,jak całej waszej czwórki . Chodzi o to ,że on ma problemy i sobie z nimi nie radzi, wy macie ale sobie radzicie. Może on po prostu jest słabszy psychicznie ?! Każdemu z was bym pomógł. Ale wszyscy stajecie przeciwko jemu ,jak teraz potrzebna mu pomoc .Kto ma mu pomóc jak nie my ?! Przepraszam was ,że teraz staję za nim ale po prostu tak sądzę. Sądzicie ,że on by was zostawił w takiej sytuacji ? - powiedział Niall i poczuł ulgę.
-Ej ! Jesteśmy zespołem. Nic nie stanie nam na drodze. Chodźmy do niego.Niall ma racje ,chłopak jest dobity ,a po to ma przyjaciół by mu pomagali. - powiedział Liam i wszyscy już zrozumieli. Wstali w czwórkę i poszli do przygnębionego przyjaciela.
-Harry.... Przepraszamy .Zamiast ci pomagać ,staliśmy przeciwko tobie ! Skończmy temat T.I ,zrobisz dobrze.Na pewno dasz radę sam . Teraz może w coś pogramy ?! - mówił Liam za całą grupę.
-Dzięki chłopaki - powiedział Harry ,uśmiechnął się i przytulił całą czwórkę. Harry mniej o mnie myślał. Z przyjaciółmi spędził fajnie czas. Jednak około 11 każdy musiał wrócić do siebie.Loczek pojechał do naszego domu. Miał ze sobą róże . Wszedł po cichu do domu i szukał mnie,po 5 minutach poszukiwania zaczął się wkurzać.

Niestety mnie nie znalazł. Chwilę później do salonu przyszedł Jonny ,z filiżanką herbaty w ręce. Zobaczył Harry'ego i wystraszył się. Gdy loczek go zobaczył też nie zareagował wesoło. Jego oczy były strasznie wściekłe. Wstał z kanapy i złapał chłopaka za bluzę, pociągnął go ,patrzył na niego wzrokiem zabójcy.
-Gdzie jest T.I ?! - zapytał spokojnym głosem lecz jednak przerażającym wzrokiem.

-Nie wiem.... - odpowiedział Jonny
-Nie pierd*l ! Gadaj mi kur*a gdzie ona jest ch*u !!! - zaczął krzyczeć wulgarnie Harry i trzymał chłopaka jeszcze mocniej.
-Puść mnie ! Nie wiem gdzie ona jest !
-Kłamiesz !
-Nie kłamię ! Wyszła po tym jak... - i tu się zatrzymał .
-Jak co ?! Jak co kur*a !?
-Bo my....
-Co ?! Co jej kur*a zrobiłeś ?! Zabiję cię gnoju ! Zabiję ! - krzyczał Harry i rzucił chłopakiem o ziemię. Jonny zemdlał ,Harry dość mocno to zrobił. Loczek przestraszył się. Nie wiedział co robić. Dzwonił do mnie,dzwonił. Ja wtedy jeszcze spałam. Jonny nadal się nie wybudzał. Harry zadzwonił po karetkę. Zjawiła się po jakimś czasie i zabrała Jonny'ego z Harrym. Pojechali do szpitala ,w którym byłam. 10 minut po moim przebudzeniu wbiegli do sali lekarze z nie przytomnym Jonny'm. Pytałam ich co się stało ale nie odpowiadali mi. Po chwili wbiegł Harry.Zanim mnie zauważył krzyczał :
-Ja nie chciałem ! Wyjdzie z teg.... - i zatrzymał się jak mnie zobaczył. Uśmiechnął się.

Popłakałam się ,wiedziałam że to on zrobił to Jonny'emu. Tak bardzo za nim tęskniłam ale nie chciałam na niego patrzeć ! To co zrobił było potworne.
-T.I ja...

- powiedział loczek i wyciągnął do mnie ręce. Ja zapłakana ,zacisnęłam wargi i wybiegłam z sali. Harry tylko wzdychał. Usiadł na ławce przed salą na twarzy trzymał dłonie,a ręce opierał o swoje nogi. Gdy wybiegałam ze szpitala zobaczyłam Nialla.
-Niall ! - krzyknęłam do kuzyna. Wtedy mnie zauważył i się odwrócił.

Pobiegłam w jego stronę i od razu wskoczyłam mu w ramiona
-T.I ! Gdzie się tak śpieszysz?- pytał mnie blondyn. Popłakałam się i wtulałam się w niego jeszcze mocniej.
-Niall.... Kocham cię. - mówiłam ,płakałam i nadal byłam do niego przyklejona.
-T.I co się dzieję ?
-Tęskniłam.
-Ja za tobą też ale....- zastanowił się trochę chłopak a ja tylko stałam otulona w jego ramionach. Po chwili dokończył :
-Rozmawiałaś z Harrym ?
-Harrym ? Nie wiem czy jeszcze chce z nim rozmawiać.... - powiedziałam patrząc mu się w oczy. Irlandczyk miał strasznie poważną minę.
-Co ?! - załamał się.
-Nie po tym co zrobił.
-Ale T.I...
-Nie chce o tym rozmawiać.Pewnie śpieszy ci się do mamy..... idź.
-W sumie.. T.I potem mi wszystko wytłumaczysz prawda ?
-Nie wiem Niall czy to ma sens .Pa!
-A może pójdziesz ze mną ?
-Nie... za dużo się dziś zdarzyło w tej sali.- Powiedziałam a on patrzył się z zaskoczeniem. Nie chciałam mówić mu o szczegółach i wyszłam ze szpitala . Szłam tyłem bo machałam Niall'owi i zderzyłam się z kimś.
-O Matko Boska ! Przep.. przepraszam cie bardzo ! - mówiłam spanikowana ,do jakiegoś chłopaka. Skądś go kojarzyłam.
-Heh... Musimy przestać na siebie wpadać - powiedział chłopak.
-No najwidoczniej. Przepraszam jeszcze raz, do zobaczenia .Pa ! - powiedziałam i chciałam odejść.
-Czekaj ! - krzyknął chłopak. Już wiedziałam kto to ! To ten chłopak ,z którym zderzyłam się przed domem mamy !
-Co ? - zapytałam go
-Nie bo ymm... - zaciął się chłopak a potem szybko dodał :
-Bo nie zapytałem jak masz na imię! -powiedział szybko
-T.I - odpowiedziałam mu normalnie.
-Ja Tom. Cześć.
-Cześć i pa... muszę już iść.Do zobaczenia
-Mam nadzieje ,że następnym razem zobaczymy się normalnie .Wiesz ,bez żadnych wypadków ! - zaśmiał się chłopak.
-Heh... Oby , do zobaczenia ! - powiedziałam i odeszłam. Sama nie wiedziałam gdzie idę. Po drodze miałam dom Zayn'a. Więc weszłam do niego z nadzieją ,że znajdę tam Perrie. Nie zastałam tam Zayna. Była tam Danielle i Perrie ! Przywitałam się z nimi:
-O ! Hej dziewczyny ! Gdzie Zayn ? - pytałam.
Hej T.I ! - ucieszyła się Perrie

po czym odpowiedziała na pytanie :
-Poszedł gdzieś z Liam'em- powiedziała
-Acha.... ,o czym tam rozmawiacie ?-zapytałam
-Plotkujemy ,wiesz ... - odpowiedziała Danielle
- O kim ?!- powiedziałam i usiadłam na kanapie. Wiedziałam ,że są jakieś 'newsy'
-O 'tajemniczym wielbicielu' ,który wysyła mi kwiaty.-powiedziała Dani.
-Uuu... I co ? Będzie coś z tego?Wiesz kto to ? - pytałam się. Miałam mieszane uczucia co do tego. Chciałam ,żeby ona w końcu kogoś znalazła ale wiedziałam ,że Liam się w niej podkochuje . Chyba ,że on jest 'tajemniczym wielbicielem'.
-Wiesz co... Podobno jest z naszej szkoły ! Do której ty nie pójdziesz w tym roku ,wiadomo czemu.- dodała koleżanka.
-Nom.... Mała wpadka. Nawet nie wiem czyje to w końcu dziecko. - powiedziałam.
-Ale wiesz... To idiotyczne moim zdaniem to co mówi Dani (Danielle) .- powiedziała blondynka.
-Co ? - pytałam .
-No bo ona uważa ,że kocha jakiegoś Harry'ego. A on się z nią raz tylko przespał .Moim zdaniem powinnaś być z kimś takim jak ten 'tajemniczy wielbiciel' on się stara... a Harry podobno ma dziewczynę. - tłumaczyła Perrie. Zwracała się raz do mnie a raz do Dani.
-Zaraz ,zaraz..... Zakochałaś się w jakimś Harry'm ?! - pytałam.
-No .... tak - odpowiedziała.Była duża możliwość ,że Harry zdradził mnie z nią ! Ale nie wierzyłam w to... przecież może być mnóstwo Harry'ch !
-To będziemy miały chłopaka o tym samym imieniu ,jak z nim będziesz ! - zaśmiałam się fałszywie .Nie cieszyło mnie to ale tak udawałam. Naprawdę wiedziałam ,że to złamie serce Liama.Ale najważniejszego chciałam się teraz dowiedzieć.... Czy ten Harry to mój Harry !?
-A powiesz mi jak wygląda ? - zapytałam koleżanki by się upewnić.
-Ma kilkanaście tatuaży. Genialny w łóżku a no i ma loczki ! Nie przepadam za takimi włosami ale ogólnie jest świetny ! - powiedziała przyjaciółka. Bałam się ,że to może być on ! Ale musiałam mieć więcej dowodów.
-Opowiesz mi o nim coś więcej ?
-Ojejku uparłaś się... - mówiła Dani.
-No powiedz coś więcej ! Jak plotkujemy to do końca !- powiedziałam.
-Yhh... Zaproponowałam mu pracę. Wiesz moi rodzice są bogaci i stać mnie na jakąś głupią piekarenkę. Więc ją wykupiłam. Potem spotkałam się z nim kilka razy ,żeby niby omówić pracę. Ma tatuaże hmm... Chyba motyla,jakiś statek,serduszko,gwiazdę,gwoździe ,ptaki.... ojejku no to te najbardziej rzucające się w oczy. Ale ma ich więcej. - powiedziała dziewczyna. Wtedy byłam już pewna ,że to on. Nie wiedziałam czy chce im mówić ,że to mój chłopak. A raczej były. Wszystko jak dla mnie runęło. Nie chciałam się jeszcze z nimi kłócić. Powiedziałam im ,że muszę już iść i wyszłam. Nie wiedziałam czy najpierw chcę pogadać z Liamem,czy z Niallem albo czy trzeba wyjaśnić sprawę z Harrym lub powiedzieć Dani ,że zakochała się w moim chłopaku. Nie miałam gdzie iść. Pomyślałam ,że pójdę do matki. Więc poszłam ,to trochę daleko więc zajęło mi to 2 godziny.
*W tym samym czasie * ~Szpital~
Gdy tylko pożegnałam się z kuzynem ,ten poszedł do swojej matki. Gdy już trzymał klamkę zobaczył swojego przyjaciela. Zatrzymał się i podszedł do niego:
-Ej... Harry ? Co się stało ? - pytał blondyn.
-Niall odejdź.... - mówił zapłakanym głosem.
-Ha... Harry- przerywającym głosem powiedział i objął przyjaciela.Harry odepchnął jego ręce i krzyknął mu w twarz:
-Niall idź stąd rozumiesz ?!
-Nie Harry.... Najpierw powiedz mi ,dlaczego T.I przytulała mnie a nie ciebie ?
-Co ?
-Spotkałem ją przy wejściu. Widzę jak ona cierpi .Rzuciła mi się w ramiona. Dawno nikt jej nie przytulał.
-Pewnie ten gówniarz ! - krzyczał Harry.
-Co ?
-Przepraszam cie Niall... Jestem strasznie wściekły. W moim domu nie znalazłem T.I .Był tam tylko on.
-Jak to ? Kto ?!
-Ten Jonny czy jak mu tam. Ten co pomagał nam z Leo.
-No i co z tego ? Ktoś musiał się nią zająć.
-Nic nie rozumiesz ! Uderzyłem go.... teraz on jest tam - powiedział i pokazał palcem na drzwi zasmucony loczek.
-Dlaczego to zrobiłeś ?
-Z miłości....
-Harry musisz trochę opanować swoje emocje.
-Wiedziałem ,że ona mnie znienawidzi. Wszyscy mięliście racje. Nie potrzebnie dawałem sobie nadzieje.
-Co ty gadasz ?! Jeszcze wszystko się naprawi !
-Tak ? Rozmawiałeś z nią ? Powiedziała ci coś ?
-Ymm.... ,że nie chce cie już widzieć. I ,że nie wie co będzie dalej.
-Wiedziałem. - zaczął się znów mazać loczek.Przyjaciel przytulił go

Po chwili pożegnał :
-Harry.... muszę iść do mamy. Przyjdę za niedługo.
-Idź... - powiedział zasmucony chłopk a Irlandczyk wszedł na salę. Podszedł do matki.
-Mamo.... -zaczął.
-Kim jesteś ?- pytała.
-Co ? To przecież ja ! - zdziwił się blondyn.
-Aa... To ty niby jesteś moim synem ,o którym oni mówili tak ? - powiedziała jego mama. Chłopak patrzył się kamiennym wzrokiem z którego leciały kropelki łez ,spływały po policzkach.

-Yhh... Podobno miałam jakiś wypadek i uszkodziła mi się część mózgu ,która odpowiada za pamięć. Pamiętam tylko Joanne (moją mamę) .
-To może.... ja już pójdę ?- powiedział blondyn i wyszedł. Łzy leciały jak strumień. Usiadł na ławce koło loczka z kamienną miną.
-Kur*a - powiedział. Przyjaciel spojrzał się na niego .
-Coś się stało? - pytał loczek.
-Moja mama....
-Zginęła !?
-Nie pamięta mnie.
-Co ?
-Nie pamięta mnie kur*a nie słyszysz ?!
-Widzisz... obydwoje mamy spieprzo*e życie...
-To moja wina. Harry ja chyba muszę chwilkę odetchnąć.
-Idź...
-Ale gdzie ? Nie mam domu.
-Idź do mnie.
-Nie. Teraz to ty musisz siedzieć z T.I.
-Jej nie ma w tym domu kur*a rozumiesz ?! Już do mnie nie wróci ! - krzyczał Harry .Irlandczyk poklepał go po ramieniu i odszedł. Postanowił pójść do Louisa.
Gdy Harry miał też już wyjść ze szpitala ,doktor zawołał go na rozmowę. Poszli razem do gabinetu.
-Witaj młodzieńcze. Możesz mi opowiedzieć co się stało ,że pacjent jest tak poważnie chory ?
-Ja.... Ja go popchnąłem.

-Popchnąłeś ?
-Tak.... Nie chciałem. To przez emocje.
-Naprawdę tylko go popchnąłeś ?! -powiedział trochę głośniej lekarz.
-Mówię ,że go popchnąłem ! Nic więcej mu nie zrobiłem !!- krzyczał też i Harry.
-Dobra na spokojnie.... Nie wiem jakim cudem zwykłe popchnięcie spowodować może nawet i śmierć .
-Słucham? -przestraszył się loczek.Jego serce zaczęło bić coraz szybciej. Był przerażony !
-Możliwe ,że pacjent umrze. Skoro mówisz ,że tylko go popchnąłeś musiał upaść w jakieś miejsce gdzie uderzył się o głowę i uszkodził spory kawałek mózgu.
-Nie ! On przeżyje prawda ? Nie chciałem ,ja nie chciałem ! - spanikował chłopak i zaczął płakać.
-Przykro mi. Jest możliwość ,że przeżyje. Ale będzie kaleką i będzie ślepy. Ma sparaliżowane nogi.
-To nie może być prawda ! Mam tyle problemów i jeszcze takie coś ?!
-20% szansy na to ,że przeżyje. Lecz i tak twoi rodzice będą za to odpowiadali. Muszę iść do pacjenta. Przepraszam za zamieszanie ,gdy dowiemy się czegokolwiek ,poinformujemy pana.- Powiedział i wyszedł. Harry był załamany ! Nie wiedział ,że zwykłe popchnięcie ,może spowodować coś takiego ! Przecież równie dobrze mógł zabić Nialla ! Nie miał pojęcia co teraz ze sobą zrobić. Pomyślał czy poinformować rodziców później ,czy teraz.
-I tak się dowiedzą- pomyślał. Postanowił iść do domu. I przemyśleć wszystko co będzie dalej.
Najpierw chciał załatwić sprawę ze mną. To było dla niego chwilowo najważniejsze..................
A więc imagi będą co piątek :) dziś dodałam dość późno bo myślałam ,że będą w poniedziałki XD Ale zwykle będą w piątki około 14-15 ;33
CZYTASZ-KOMENTARZ
NIE CZYTASZ-IGNORUJ
czekam na opinię ;33
DO NASTĘPNEGO PIĄTKU <3
czyli 20 grudnia <3
Zajebisty :3
OdpowiedzUsuń:D
Czekam na Next :*
Next, kocham to ^.^
OdpowiedzUsuńBiste !!
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIĘ !!
No to odliczamy dni do 20 grudnia ^^
wspaniały <3 next :))
OdpowiedzUsuńnext /Paro
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :**
OdpowiedzUsuńpiękne
OdpowiedzUsuńbiste :* Dzisiaj nastepny <3
OdpowiedzUsuńOMG!!! Co za emocje! Teraz tylko zwiastun i następna część :)))
OdpowiedzUsuń